Refleksje II

Refleksja VI



W pamięci mężczyzn (pewnie i kobiet) czołowe miejsce zajmują wspomnienia przygód miłosnych dokonanych lub często niedokonanych.  Nie wszystkim towarzyszą wzniosłe uczucia, wyznania, czy zamiar.
Są pozostałością  wspólnych adoracji. Pozostają w pamięci jak pachnące kwiaty lub ciernie. Umilają  sny lub samotność.  Któraś
z kolei otwiera  wrota  życia  i staje się treścią  ludzkiego bytu. Staje się szczęściem. Erotyzm  towarzyszy człowiekowi od dzieciństwa. To stwierdził autor także na sobie. Plonem takich przeżyć  są nieudane rymy koszlawe. Może odtwarzają przeżycia i innych?

       E   r   o   t  y   c   z   n    o   ś    ć


Erotyk szlachetny

Dwoje razem jedną pałeczkę
Nieść muszą

Pełną radości
Pełną wzruszeń
Na wieczność
W niej tajemnic pełno
Sezam nieznany
Wróżka nich wywróży
Co ma się spełnić
W nieznanej podróży?
Powiedz wróżka pani
Co przed nami?
Pójdziemy po dźwiękach
Ślady znaczyć
Pójdziemy po tęczach
Własnym atramentem
Będą wieczory rozmów i pieśni
Może rozmowy bez słów
Będziemy zrywać czereśnie
W ogrodach pełnych snów
W tajemnej grocie
Świetlisty czeka nas taniec
Tam kwitnące paprocie
Czekają na w wspólne trwanie

Erotyk  niedokonany   

Tkwi cierniem
 Grzeszna i zakazana
Nasycona morfiną
Dla dwojga narkotyk
Noszę jak ranę
Ofiarowany kwiat
Pachnący dotyk
Zakazany owoc
Z dojrzałej jabłoni
Jak gwiazda mi spadł

Rana jak każda
Płonie i płonie
Powstała blizna
Niezagojona
Czemuś była jak siostra
Obraz twój nosze
Po prostu
W zamkniętym koszu
Barwę i miękkość  i dotyk
Pochwałę  oczu
To był narkotyk
Niedokończony  duet
Czemuś była jak siostra
Daleka a bliska
Niegodna była nam stuła
Po prostu

Dni  kilka
To wszystko
Brzmi niedokończona
Symfonia
Dalekim echem
Czas nie pokonał
Co mogło być grzechem

E r o t y k  t r a g i c z n y

Jeszcze mi pachnie woń tamtej strzechy
I  nadal słyszę cykanie świerszczy
Zmieszały się nasze oddechy
Tam po raz pierwszy

Czuję nadal rąk twoich dotyk
Spojrzenia zamgleń błyski
W objęciach tulił narkotyk
Był wszystkim

Pozostała niemoc zapomnień
Niemych w zaświaty wzlotów
Sny prześladują bezdomne
Tęsknota do powrotu

E r o t y k  i  w i a t r a k

Poszum z twoim skrzypieniem
Jak tęcza w słońcu się mienił
Na wzgórzu trzymałeś wartę
Był wszystkim
Pozostała niemoc zapomnień
Niemych w zaświaty wzlotów
Sny prześladują bezdomne
Tęsknota do powrotu
Skrzydłami co rozpostarte
Łapały w sidła powiewy
Żeby
Rozetrzeć rozetrzeć rozetrzeć
Zgrzytaniem koła w misie
Nasycić powietrze
Pył wisiał
Osiadał na belkach i stropie

Pocałunki za węgłem
Nieme przysięgi
Dziewczyna i chłopiec
Wieszali w ramionach
Poddanych wiatrowi
 Wiatrem podszytych
Aż czas ich pokonał
Pokonał człowiek

Rozpadły się skrzydła
Rycerza na wzgórzu
Już się  nie przyda
Choć wiernie służył
Zwaliły się stropy
Młyńskie kamienienie
O losie okropny
Wkopały się w ziemię

A chłopca z dziewczyną
Przysięgi wśród kurzu?
Słuch o nich zaginął
Legły wśród gruzu
Gdzie młyński kamień
I sterta belek
Pod nimi pamięć
Śladu niewiele

O mój wiatraku rycerzu wsiowy
Towarzyszu młodych lat
Doczekaliśmy się siwej głowy
Nie zostanie i po nas ślad

Erotyk  bardzo wczesny

Brzmią wciąż te dźwięki
Szepty niskie
Pierwsze  wdzięki
Były tak blisko
Na wyciągnięcie ręki
Na wyciągnięcie ust
 To miejsce grzeszne
Tkwi  jak gwóźdź
W  pachnącej desce

Ujawnione  przemocą
Zapisane w gąszczu
Cud ustom i oczom
Ten pierwszy grzech
Choć  nie grzech jeszcze
Utkany z pragnień
Zapierał  dech
Objawienie jak magnes
Podane ustom
Jeszcze nie  jagnię
Godne rozpusty

Wraca wciąż wiernie
Co wtedy zachwycał
 Drogowskaz i sternik
Wspólnota  pierwsza
I wieczna tęsknica
Godna wiersza

Erotyk  niedokonany

Tkwi cierniem
Jednym drugim trzecim
Odżywa wiernie
Uderza mieczem
A odciąć się nie da
Choć boli  tajnie
W chwilach przed snem
I noc wypełnia
I życia tłem

Erotyk  tragiczny    

Coraz mniej miąższu
W zeschłym owocu
Blakną obrazy
Butwieją myśli
Bezsenną nocą
Koszmar się przyśni
Skrzywioną twarzą
Co była pieśnią
Zgaśnie gromnicą
Gdy gości we śnie
Przybliża nicość

Erotyk   ostateczny

A ja wciąż czekam
Na oblubienicę
Przyrzekła
Że przyjdzie
Bez daty godziny
Pocałunek  położy
Inny
Nie jak kochanki
Cichy pobożny
Na zawsze zamknie
Skryta zalotnica
Klamkę
Przyłbicy

 Niedoszły  erotyk  przedwczesny

Miałaś być moja miałaś być moja
W nieprzyzwoity sposób
Nie byłaś moja nie byłaś
Ani na sianie ani w pokoju
Moja miła
Czekałem pod oknem
Pod drzewem mokłem
Z lubieżną litanie na ustach
Zgotować  ci chciałem
Wspólną rozpustę
Duchem i ciałem
Ja Romeo z opłotków
Niosłem ci w dłoni
Grzechy z jabłoni
Cielesność słodką
Czekałem uparcie
Na jedno skinienie
Stałem na warcie
W niejednym cieniu
Pachniały bzami
Skryte uśmiechy
A między nami
Nie był grzechu
Żal serce ściska
Tak było blisko
Zmarły ogrody
Świat skuły lody
Nie ma ni łąki
Nie ma ni siana
Tylko rozłąka
Z niedokochaną

E r  o t y k   p a m i  ę t n y 

Byłem tak, blisko rozkoszy dziecięcej
Czyhałem jak złodziej na ten skarb
Nie powtórzyło się już więcej
Pamięć nieznanej rozkoszy trwa
Czemuś przybyła strażniczko klucza
Zazgrzytał  złowieszczo nie w porę
Przez lata w pamięci dokuczał
Ze stratą się nie uporam
Ten grzech mój dziecięcy
Pamiętam jak wczoraj
Mój duch u kolan twych klęczy

Ten widok nieznaną trwa wonią
Odmienić się mogły nam losy
Dłonią twojej w mej dłoni
Choć jeszcze byliśmy  bosi
Kusił wpisany atawizm
W coraz bogatszej szkatule
Dlatego chciałem cię bawić
Gdzie miejsce najbardziej czułe












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz