Samotność, samotność wewnętrzna, jest udziałem każdego i przeżywa się ją samotnie lub wśród ludzi. Chcemy się jej pozbyć, każdy po swojemu, jednak niewielu, choć w części, to się udaje
Nosimy tę tajemnicę w sobie, a nie udaje się jej ujawnić, często leży zbyt głęboko lub nie ma komu albo nie wolno. Sprawcami tej samotności są często najbliżsi, gdy zatraca się więź, urywa się łączność duchowa lub kto inny wchodzi
w miejsce nieswoje, często świadomie wypierając bliskiego. Jedni piszą wiersze, jeśli są wybitne, to zaznają chociaż sławy, jeśli to tylko rymopisowie, to pewnie doznają ulgi. Nie muszą być wybitni. Mówią do siebie, czego inni nie chcą
wysłuchać lub są obojętni.
W
r ó ż b a
Dwoje
razem jedną pałeczkę
Nieść
muszą
Pełną
radości
Pełną
wzruszeń
Na wieczność
W niej
tajemnic pełno
Sezam
nieznany
Wróżka
nich wywróży
Co ma się
spełnić
W nieznanej
podróży?
Powiedz
wróżka pani
Co przed
nami?
Pójdziemy po dźwiękach
Ślady
znaczyć
Pójdziemy
po tęczach
Własnym
atramentem
Pisać
własne znaki
Będą
wieczory rozmów i pieśni
Może
rozmowy bez słów
Będziemy
zrywać czereśnie
W
ogrodach pełnych snów
W
tajemnej grocie
Świetlisty
czeka nas taniec
Tam
kwitnące paprocie
Czekają
na w wspólne trwanie
O c z e k i w a n i e
Nie
czekaj na mnie pani
Nie
czekaj
Nie
czekaj na przystani
Łódź moja nie gotowa
Mój szkutnik zwleka
Zwleka
jeszcze
Nie
dotrzymuje słowa
A
to mu czegoś zbrakło
A
to padają deszcze
Materia
nie gotowa
Poczekaj
pani jeszcze
Przewoźnik też bez
chęci
Łapania wiatru w
żagle
Chociaż go pani nęci
Choć pani go przynagla
Łódź przecież nie
gotowa
I się pasażer
spóźnia
Obaj nie dotrzymują
słowa
Odłóżmy rejs na
później
Mam sprawy na
urzędzie
Potrzebny mi
paszport
Oddać długi muszę
Czasu ci nie ubędzie
Przecież sama znasz
to
Prośba moja słuszna
Doświadczenie masz
długie
Nieraz się spóźniał
przyjaciel
Słów nie dotrzymał
danych
Uczynisz mi
przysługę
Gdy zechcesz czasu
dać mi
Na przygotowanie
Odkładaliśmy to
spotkanie
Przeszkody były
ważkie
Poczekaj na
przystani
Dotrzymam słowa
znasz mnie
A tak mówiąc
nawiasem
Całkiem prozaicznie
Szkodą ci niewielką
Mijanie się z czasem
Spotkania z tobą
liczne
Na porządku dziennym
Ustawię się w
szeregu
Dniem albo nocą
senną
Czekaj mnie tam na
brzegu
B ó g E c h n a t o n a
Bóg Echnatona
otworzył bladą
Zieloność w łupince uśpioną
Bóg Echnatona
Niosący radość
Zarządca łona
Prawdziwych
światów
Łupinę otworzył
Kolibrów obdarzył
Kolorem
motyli
I ryby w
morzu
Z łupinki się wychylą
Nieśmiało
Wzbudzone
podmuchem
Jedynego z Egiptu
Pokryją całą
Zielonym
puchem
Maszyny
bytu
Jak
dobrze z macicy się wychylić
Liściem kwiatem postacią rozumną
Choć na
jedną chwilę
Dni
minut godzin
Lat krótkich
Lat krótkich
Nie
tęsknić za trumną
Patrzeć w oczy co dzień
Nie karmić się smutkiem
Na
wietrze trzepotać listowiem
Nie płakać gdy zieleń uchodzi
Kwiatom ubywa
zdrowia
Samotny
człowiek
Jak liść opadły
Choć zieleń go jeszcze zdobi
Pod
drzewem na dnie
Brąz go dosięga
Martwieje
łodyżka
Gdy
zapisana jego księga
Samotność ostatnia bliska
P r z y j a c i ó ł k a w i e l u
Tyś
przyjaciółką niechcianą
Wierną jak
żadna inna
Za wcześnieś
mi przydana
Już w latach
dziecinnych
Przykładasz
na usta palec
By słów
nie wiele padało
Za przegrodą
schowanych
Lub znaczeń
niewiele miało
I spojrzeń
bronisz przyjaznych
Wieczornych
czy porannych
Twej
obecności zaznam
Wtedy może
najbliższej
Dotkliwie
słyszę cisze
Podaną błahym
słowem
Nieobecnością
długą
Całym
lub życia połową
Jesteś
siostrą syjamską
Tylko z tobą
rozmowa szczera
Przed tobą
można nie zamknąć
Co dotkliwie
doskwiera
Gdy dalsi
tają a bliski milczy
Tajemnic nie
można ujawniać
Temu co nawet
najmilszy
Twa przyjaźń
może zadławić
Szykuję ci
miejsce w mej trumnie
Śmierć cię
najlepiej rozumie
S a m o t n o ś ć
Jest cierniem w skroni
U mędrca mnicha złodzieja
Nikt nie obroni
Nie ma nadziei
To kosmos utkany na krośnie
Z włókniny bytu
Cegłą po cegle
Rośnie i rośnie
Płaczem skowytem
We śnie i we dnie
Najniżej w podziemiu
Budowlą bez okien
Rośnie w cieniu
Przed cudzym okiem
Noszę jak Syzyf
Nosi przyjaciel
Młyński kamień
Widzę u brata
Nie da się wyzbyć
To pieczęć znamię
Zmora skrzydlata
Może jest solą?
Syjamską siostrą
Jej słowa ostre
Bolą
Dusza wtóra
Za kotarą
Tajemna księga
Niekochana córa
Nie do pary
Siedzi przy mnie
Siedzi i nęka
Najintymniej
Siedzi ze mną
Siedzi przy mnie
W noc bezsenną
Gdy czerń gnębi głucha
Gdy wiatr szepcze do mnie
Smutek u rzęs
Nikt nie wysłucha
Kolekcji wspomnień
Kolekcji klęsk
Od swoich obcych
Kolekcji troski
Niech gestem dłoni
Uśmiechem w słowie
Wzrokiem przyjaznym
Pytaniem o zdrowie
Ujmie tej tkanki
Co drzemie drzazgą
Milczącą mową
Niechcianą kochanką
W mowie ze sobą
Niech ujmie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz