Napisane w dobrym lub złym nastroju ku chwale piszącego i zgorszeniu czytelnika, któremu zadaje się trud brnięcia przez teksty grafoludka, udającego sławnego poetę, jeżeli zdecyduje się zwrócić swoje oko ku jego myślom. Jak mu się nie spodobają, niech napisze gorsze, uzyska u mnie pochwałę, bo gorsze budzi zachwyt bliźniego, a lepsze odwrotnie.
Moja
najdroższa
Nie taka być miałaś
Nie najlepsza ty moja
Znaczyć cię miała chwała
Miałaś być pełna znoju
Zmagań ale bez klęski
Umieć z wiatrami płynąć
Do wielkości tęsknić
Wielkich pełna i małych czynów
Było niewielu herosów
Niby rodzynki w
cieście
Stąd tyle ciosów
Historia nie pieści
Byłaś jak żubr zbłądzony
Na trzęsawisku
Z koroną raz bez korony
Wielkości bliska
Synom co wykarmiłaś
Przydając im mitry z pozłotą
Obcość im była miła
Obce ciekawsze wrota
Niepomni zwycięskich dziadów
Diabeł pomieszał im kroki
Zaprzepaścili spadek
Choć go uchować mogli
Choć byłaś wielka w bojach
Rozumnych i nierozumnych
Los twój się ważył w pokojach
Gdzie kłuto gwoździe do trumny
Pięłaś się po drabinie
Aż szczebel co zbutwiał złamałaś
Szukałaś zła w cudzej winie
A ta była w tobie cała
Cisi i pokornego serca
Choć tacy nie są
Mają udział w tej poniewierce
Za podszeptami biesa
Światłych mężów w nich wielu
Było i może będzie
Oby cisi być chcieli
I głosić boże orędzie
Mało w nas co ruszyli ziemię
Mało Bachów Stenhali
Choć my nie bici w ciemię
Przy innych trochę za mali
Rad bym przydać ci chwały
Moja nieszczęsna miłości
Ja nie mój umysł za mały
Ktoś przyszły się o to
zatroszczy
Pochwała
La Palomy
Słucham na jawie
Słucham cię we śnie
Przy małej kawie
Gdy jem czereśnie
O słodka moja Paloma
Na skrzypkach grana
Grana na flecie
Słucham cię z rana
Graną w duecie
O słodka moja Paloma
Gasisz mi smutki
Zadumę budzisz
Jesteś odtrutką
Dla smutnych ludzi
O słodka moja Paloma
Melodia prosta
Jak słońca promień
Przy mnie pozostań
Dozgonnie
O słodka moja Paloma
Może nią skruszę
Dziewczę uparte
Do grzechu skuszę
Gdy tego warta
O słodka moja Paloma
Twoja melodia
Jest pełna słońca
Niech by mi co dnia
Brzmiała bez końca
O moja słodka Paloma
Będę cię nucił
Na tamtym świecie
Gdy życie skróci
To o czym wiecie
O moja słodka Paloma
Mógłbym napisać
Pochwał ci mnóstwo
Dosyć na dzisiaj
Moje ty bóstwo
O moja słodka Paloma
S ł o w o i m
i l c z e n i e
Nie napiszę abstrakcji
Jak piszą współcześni
Nie dostaje talentu
Do pieśni
By w kosmosie słów brodzić
Słowami się cieszyć
Z tysięcy dobierać
Ze sobą mieszać
Jedno się rodzi
Drugie umiera
Jest talent mistrza
Lub talent zera
Dziś jestem kowalem
By wykuć swe żale
Słowo jak kula
Słowa jak kwiaty
Sprawcą bólu
Lub poematu
Noszę je w sobie
W duszy podziemiach
Martwe jak w grobie
Choć żyją codziennie
Nikt nie pożąda
Bliski ni obcy
Schowanych w katach
Na manowcach
Błądzą uparte
Bolą jak zęby
Chociaż są martwe
Nie wysłuchane
Drążą do głębi
Niejedną ranę
Niech mrą zatoną
Samotne
Ich zgony
Nikogo nie dotkną
Gdy mnie spopielą
Wraz z niemym zdaniem
Straty niewiele
Cień pozostanie
A ci co posłali
Milczenie własne
Na zesłanie
W spokoju zasną
Z grzechu i winy
Z cichych tajemnic
W skrytości słyną
Przyziemni
Milczenie schowkiem
Tajemnic gorzkich
O prawdę
Ktoś się zatroszczył
Chociaż ukryta
Pod nazwą króla
Cięła jak brzytwa
Do bólu
Słowa przewrotne
Prawdy fałszywe
Do jądra dotrą
Duszy tkliwej
Twarz się odwraca
W przeciwna stronę
Na zawsze strata
Twarz odwrócona
Czas jak morfina
Bóle wygasza
Ale pustynia
Straszna
Straszna
Słowa giną
Zgaszone milczeniem
Dalą pustynną
Błądzą jak cienie
Fata morgana
Bólem jak rana
Słowa kwiaty
W bukiet złożone
W niezgodzie brata
Milczenia kulą
Kajdaną u nogi
Pełnego bólu
Podnoszą progi
Wiele być może
Przeróżnych treści
Gdy słowa złożę
Radość i smutek
Słowo pomieści
Dotkliwą mową
Słowo zatrute
Milcząca rozmowa
Najgorszy skutek
L e k
a r s t w o
Pod kostnym namiotem
Czaszką
Wspomnienia się kłębią
Zmieszane dobre i złe
Nie da się ująć gumką wymazać
Najmniejszej cząstki
Niechby umarły w niepamięci trumnie
Te co rzężą głosem chorego
Co płyną śmieciem
Brudna oliwą na bagnie
Są uparte
Nie martwe
Niechby sczezły
Można przegnać za bramę
Wyłączyć kluczem na szczyptę czasu
Kluczem z powietrza
Gdy drga w rytm pożądany
A mistrz ułożył ku radości odę
Tym można
Można zakryć zdusić
Męczące zjawy
Obliczem z nieba
Na fotografii pamięci
Blaskiem co świeci
Nieprzygaszony przestrzenią i czasem
Można
Nieżywym obrazkiem
Gdy błyszczy barwą
uśmiechem
Wyłowionym z niebytu
Instrumentem usłużnych wynalazców
Nam danym
Można na chwilę
T r a k t a t
o k o s m o s i e
Jedna jest ziemia
Jedni ludzie
Innych nie ma
Po co się trudzić
Szperać w oddali
Tam się z rzadka
Gwiazda pali
A pustka pędzi
Na karku złamanie
Może tam święci
Mają mieszkanie?
Brak nam kuzynów
W dziurze kosmicznej
Czasy upłyną
Staniemy się zniczem
Jest matka tylko
Ziemska nasza
Pieści na chwilkę
Dal gwiezdna
Nie zaprasza
Na nic się nie zda
Nasza nadzieja
Kosmos- wieszczą
Się chwieje
W szwach pęka
Lub się zakleszczy
Przyszłość piękna
Nas czeka
Chociaż urzeka
Kosmos pochłonie
To los człowieka
Uroda
jest boskim darem
Trudno wierszem się chwalić
Trudno dobierać słowa
Gdy gwiazda świeci w oddali
Choć rymów jest pełna głowa
Co błękit z jej oczu wznieca
Z Grecji
oblicze rodem
I siła kobieca
Wenus uroda
Nie zdoła niezdarne pióro
Ułożyć pomnika z pieśni
Takiej co
bogów córą
Anieli na rękach przynieśli
Z Olimpu
gdzie uczty bogów
A świeci słonecznym blaskiem
Złożona u naszych progów
Szczęśliwy
co doznał jej łaski
Po morzach żaglują herosi
Co statek przed sztormem obronią
Historia chwałę ich głosi
Choć chwały nie pragną oni
Bo dla nich ważna pochwała
Co szepnie im piękna pani
To dla nich nagroda cała
Gdy dotrą do przystani
Na szczyty
wspinają się twardzi
Nie pomni mrozu wichury
Nieba chcą błękit sprawdzić
Dla nich miłością są góry
I dziewczę co czeka z drżeniem
Gdy całą wyniosą głowę
Od niej w najwyższej cenie
Należnej pochwały słowa
A takim co znaczą mało
Wielkich nie sprawcy są czynów
Życie wypełnia im całe
Codzienność i szarość jedynie
Nie dają pochwał medali
Taki może pomarzyć
Że go dziewczyna pochwali
Za wiersz uśmiechem na twarzy
Poeta strofy
ułoży
Wiersz skleci i grafo ludek
Gdy wierszem nagrodzić może
Urodę większą od cudu
Wtedy raźniej zejść w piekła
Takiemu co niesie wór grzechów
Z pamięcią tej co urzekła
Urodą wdziękiem uśmiechem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz